Portal o zjawiskach nieznanych i niezbadanych
Strona Główna Artykuły Download Forum Linki Kategorie Newsów Wrzesień 25 2017 11:36:52
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Download
FAQ
Forum
Linki
Kategorie Newsów
Kontakt
Galeria
Szukaj
 
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 65
Najnowszy Użytkownik: ScottyCus
 
tik-tak
 
Mapa pogody
.
 
mapa
 
kolor
 
kolor1
 
kolor2
 
"Strofy Dzyan" Apoloniusza z Tyany
Tajemnicze księgi W Ewangelii Nowego Testamentu są opisane liczne cuda jakie czynił Jezus, jednak niektóre teksty gnostyckie utrzymują, że Jezus był zwykłym człowiekiem, a wszystkie opisane w Biblii cuda uczynił wielki mag, filozof i wizjoner Apoloniusz z Tyany.
Apoloniusz żył ponad sto lat a jego filozofia, którą głosił, to był mix różnych filozofii w tym także mających źródło w buddyjskich i hinduskich pismach.
Apoloniusz bardzo dużo podróżował, ale najwiecej czasu spędził w Indiach, gdzie posiadł umiejętność kontrolowania swojego ciała i myśli innych ludzi. Potrafił podobno lewitować, a nawet zatrzymać siłą woli pracę niektórych narządów wewnętrznych ciała bez uszczerbku dla zdrowia. W czasie pobytu w Indiach przeczytał wiele manuskryptów opisujących historię świata i osiągnięcia poprzednich cywilizacji. Apoloniusz częsć z nich skopiował, jednak później te jego notatki zaginęły. Aż do drugiej połowy XIX wieku nikt o ich istnieniu nie wiedział, dopiero okazało się, że w ich posiadanie weszła rosyjska mistyczka Helena Bławatska.
O istnieniu owej księgi ukrytej w tybetańskim klasztorze dowiedziała się od swojego znajomego. By zdobyć rękopis Strof Dzyan, stanowiących częśc rękopisów Apoloniusza, pojechała osobiście do Indii. Po przeczytaniu owego rękopisu Bławatska, która była osobą niewykształconą, zaczęła posługiwać się bardzo trudnym ,hermetycznym językiem. Krótko przed jej śmiercią rękopis został skradziony. Niestety do tej pory nie udało się odnależć zaginionego rękopisu, a wiele osób w ogóle wątpi w jego istnienie.
Strofy Dzyan to część wiekszej całosci, jaką stanowiły Księgi Kiu-te, zawierające staroindyjską wiedzę o wielkim wybuchu, powstaniu świata i ewolucji człowieka. W księdze napisano, że wcześniej istniały cywilizacje Chayasów ( cienie zrodzone z ognia i mgły), Hiperborejczyków, Lemurian, oraz Atlantów, a my- ludzie stanowimy piątą z kolei rozumną rasę. W księdze napisano, że w pobliżu ziemi, na pobliskich planetach zamieszkają dwie rasy.
Uważa się, że Księgę Kiu-te napisano w języku Atlantów - senzarem i przechowywano w tybetańskich kryptach, w górach.
Czy faktycznie istniała, czy to znów mit? nigdy się tego nie dowiemy, bo nawet jeśli gdzieś manuskrypty przetrwały, to ukryte gdzieś, gdzie nikt ich nie odnajdzie.
Wielu badaczy historii biblijnych twierdzi, że te kilka lat życia Jezus, o których nie ma żadnej wzmianki w Biblii, spędził w Indiach i mógł natrafić tak jak Apoloniusz na owe manuskrypty i w ten sposób nauczył się magicznych zdolności. Podobno naukowcy natrafili na ślady pobytu Jezusa w Indiach. Kiedyś był nawet na National Geographic program na ten temat, ale kościół nie uznał żadnych dowodów, bo ponoć było dużo ludzi w ówczesnych czasach, o imieniu Jezus i nie można uznać ,że to akurat TEN.
Zecharia Sitchin
Niezwykli ludzie Zecharia Sitchin jest jednym z twórców paleoastronautyki, był dziennikarzem i znawcą Starego Testamentu, historii, oraz archeologii Bliskiego Wschodu.
Napisał cykl 7 książek z cyklu Kronik Ziemi. Przedstawił tam własne teorie na powstanie ziemi i ludzi. Był zwolennikiem teorii mówiącej o tym,że jesteśmy dziećmi Obcych, którzy genetycznie stworzyli nas na ich obraz i podobieństwo. Przedstawiał dowody które odnalazł w starych legendach Summerów, apokryfach a także w Starym Testamencie.
Jego teorie wywołały falę krytyków w świecie nauki, ale jego książki nadal cieszą się wielką popularnością i każde wydanie jest wykupywane przez fanów jego teorii;

Cykl Kronik Ziemi :
- Dwunasta planeta
- Schody do nieba
- Wojny bogów i ludzi
- Zaginione królestwa
- Kiedy zaczął się czas
- Kosmiczny kod
- U kresu czasów

Oprócz tego wydał :
- Boskie spotkania
- Genesis jeszcze raz
- Zaginiona księga Enki
- Wyprawy śladami kronik ziemi
- Podróże w mityczną przeszłość
- Vademecum kronik ziemi
Makeda
Niezwykli ludzie Makeda była królową Saby. Mylnie nazywaną przez współczesnych Królową Sabą.
Wzmianki o królowej Saby,Makedzie znajdziemy w Biblii w Pierwszej Księdze Królewskiej oraz Drugiej Księdze Kronik. Opisuje tam wizytę królowej w krainie króla Salomona. Odwiedziła go z uwagi na jego mądrość i bogactwa. Królowa chciała nawiązać umowy handlowe i wrócić do swojego królestwa. Jedna jej wizyta przedłużyła się i zaowocowała urodzeniem syna Salomonowi, nazwanego Menelikiem.
Makeda przeszła do historii i uzyskała sławę za sprawą przepowiedni, które były przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Makeda była niezwykła kobietą która swoją tajemniczością i mądrościa zapisała się na zawsze a kartach historii
Nostradamus
Niezwykli ludzie Nostradamus był francuskim lekarzem, matematykiem i astronomem. Na całym świecie znany jest ze swoich przepowiedni spisanych w postaci centurii. Są one pisane zagadkami za pomocą przenośni i zawiłych , rymowanych wierszy. Żył w czasach przepełnionych gusłami i zabobonami i jednocześnie lękiem przed nimi. Były to czasy, gdy karano stosem za jakiekolwiek podejrzenie o czary.
Nostradamus był niesłychanie inteligentnym człowiekiem. Opanował kilka obcych języków, za namową swoich rodziców zaczął studiować medycynę. Podczas dżumy uratował sporo ludzi , Chodził od wsi do wsi, aby leczyć ubogich chłopów. W ten sposób zdobywał doświadczenie. Wraz z sukcesami przyszła zazdrość. Środowisko lekarzy postanowiło uniemożliwić mu dalszą naukę i karierę.
W czasach, gdy jedyną formą leczenia było upuszczanie kwi pacjentowi, praktyki lekarskie Nostradamusa były wyśmiewane. Leczył ziołami i specyfikami, których sam był autorem. Mimo trudności otrzymał doktorat, założył rodzinę, jednak żona i dzieci umarły na skutek zarazy. Nie zdołał ich uratować, czego nie mógł sobie wybaczyć.
Znów zaczął wędrować od wsi do wsi i leczył ludzi.
Szczęscie znów do niego wróciło, bo poznał kobietę z którą się ożenił i osiadł w przytulnym domu niedaleko Marsylii.Wiódł spokojne zycie czytajac księgi i obserwując gwiazdy. Na podstawie położenia gwiazd przepowiadał przyszłość.
Był także doradcą Katarzyny Medycejskiej i przepowiedział śmierć króla Henryka II.
Przez wieki jego przepowiednie ekscytują współczesnych a naukowcy biedzą się nad odszyfrowaniem jego przepowiedni,
Michał Sędziwój
Niezwykli ludzie "Był najpopularniejszym alchemikiem w XVII wiecznej Europie. Królowie błagali go, by zdradził im tajemnicę kamienia filozoficznego. On dowiódł, że alchemia to nie tylko tzw. "czary mary". Między innymi dzięki jego badaniom alchemia dała początek prawdziwym dyscyplinom nauki - chemii i fizyce.

Alchemią interesowano się już w starożytności, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie i w krajach basenu Morza Śródziemnego: Hiszpanii, Grecji i Egipcie. Głównym celem alchemii było odnalezienie kamienia filozoficznego, mającego zdolność przemiany wszelkiej materii (zwłaszcza metalu nieszlachetnego) w złoto. Eksperymentatorzy nie pozbawieni byli również chęci działania dla dobra wspólnego - szukali panaceum, czyli eliksiru życia - lekarstwa chroniącego od wszelkich chorób, zapewniającego wieczną młodość i przedłużającego życie. W tym czasie alchemia więcej miała w sobie z czarów - skupiała różne starożytne tradycje, systemy filozoficzne i doktryny (w tym astrologię, grecką i egipską mitologię, magię i mistykę). Nie mogła przy tym pochwalić się przekonującymi i rzetelnymi doświadczeniami naukowymi.

Podstawą alchemii średniowiecznej stało się funkcjonujące w starożytności na papirusach egipskich i manuskryptach greckich zdanie: "Tego, czego oczekujesz, nie osiągniesz, jeżeli ciałom nie odbierzesz ich stanu cielesnego i jeżeli substancji bezcielesnych nie zdołasz przekształcić w ciała". W XIII i XIV stuleciu moda na alchemię była tak powszechna, że zaniepokojony papież Jan XXII w wydanej w 1317 roku bulli ostrzegał: "Nędzni alchemiści obiecują to, czego nie spełniają". Na nic się to jednak zdało, alchemią parali się mnisi i uczeni m.in. Albert Magnus, Arnold de Villanova, Roger Bacon i wielu innych.

W kolejnych stuleciach do kręgu zainteresowanych tą praktyką dołączyli uczeni uniwersyteccy, królowie, magnaci oraz zwykli szarlatani. Czego by nie mówić o alchemii, trzeba przyznać, że w trakcie wielowiekowych eksperymentów przyczyniła się do faktycznych sukcesów naukowych. Co prawda alchemikom nigdy nie udało się pozyskać złota, ale co znamienitsi z nich odkryli i zbadali szereg kwasów nieorganicznych (azotowy, siarkowy i solny) oraz pewne sole np. chlorek rtęciowy oraz kilka pierwiastków chemicznych – arsen, antymon, bizmut i fosfor. Opracowali metody rozpuszczania substancji stałych, zagęszczania roztworów, stapiania i krystalizowania.

Eksperymenty alchemiczne były nie tylko kosztowne, ale i niebezpieczne dla zdrowia i życia (eksperymentowano z rtęcią, solami i rudami metali). Przekonał się o tym np. Rudolf II Habsburg – niezrównoważony władca kilku europejskich krajów, swoją dociekliwość przypłacił poparzeniem twarzy. Natomiast aptekarz i chemik Johann Rudolf Glauber, odkrywca soli glauberskiej, zmarł wskutek zatrucia arsenem.

W Polsce wiedza alchemiczna pojawiła się za sprawą zakonników i od razu wzbudziła uzasadnione obawy. Świadczy o tym wzmianka w regulaminie benedyktynów, według której: "Bracia zajmujący się destylacją i sztuką ogniową muszą swe prace przeprowadzać z dala od klasztoru i kościoła". Niebezpieczeństwo związane z alchemicznymi doświadczeniami opisał również Jan Długosz w swoich "Rocznikach, czyli kronikach Królestwa Polskiego" podając, że w roku 1463 dominikanie z Krakowa w wyniku swych alchemicznych praktyk puścili z dymem swój klasztor i część miasta. Moda na alchemię ogarnęła w Polsce nie tylko mnichów, ale królów i możnowładców. Interesowali się nią król Zygmunt III Waza, Stefan Batory, a także marszałek koronny Mikołaj Wolski, wojewoda sandomierski Jerzy Mniszech i wojewoda sieradzki Olbracht Łaski. Ten ostatni zainwestował w eksperymenty ogromną sumę pieniędzy – około milion ówczesnych złotych polskich, ale kamienia filozoficznego nie odkrył.

Największy rozkwit alchemii wiąże się jednak z osobą Michała Sędziwója (1566-1636) – alchemika, naukowca i dyplomaty, cenionego na królewskich i książęcych dworach Europy. Jego barwne życie mogłoby posłużyć za scenariusz dO sensacyjnego filmu. Entuzjasta alchemii urodził się koło Nowego Sącza w rodzinie szlacheckiej. W wieku dwudziestu lat przybył do Krakowa, gdzie na Akademii Krakowskiej studiował geometrię, filozofię i teologię. Na studiach poznał Mikołaja Wolskiego, który wprowadził go w alchemiczne eksperymenty. Po studiach w Krakowie doskonalił swoje umiejętności na europejskich uczelniach i odwiedzał (dzięki spadkowi pozostawionemu po ojcu) wybitnych alchemików w Italii, Francji, Anglii, Portugalii, Hiszpanii, Niemczech i Czechach.
W 1590 roku przybył na dwór króla Zygmunta III Wazy. Szybko stał się królewskim sekretarzem i na tyle zainteresował monarchę alchemią, że wspólnie z nim, a często i z Mikołajem Wolskim, eksperymentował w pracowni na Wawelu. Kronikarz Jan Długosz pisał: "Król Zygmunt zamiast się państwem zajmować, alchemią się bawi, piece buduje, złoto w cegły zlewa i około tego rzemiosła robiąc, Kurzą Nogę spalił". Kurza Noga przez nieostrożność króla-alchemika paliła się aż dwukrotnie (w latach 1595 i 1596). Podobno był to jeden z argumentów za przeniesieniem stolicy do Warszawy. Potwierdzenie alchemicznych seansów odnajdujemy na obrazie Jana Matejki "Alchemik Sędziwój i Zygmunt III", na którym Sędziwój demonstruje przejętemu królowi Zygmuntowi III uzyskane przed chwilą w jego obecności transmutowane z jakiegoś metalu złoto.

Przebywając z kolei na praskim dworze, na oczach cesarza Rudolfa II zamienił metal w złoto. Był to co prawda chytry trik, ale podniecony doświadczeniem władca rozkazał w miejscu transmutacji umieścić tablicę z napisem: "Niechby inny tyle wniósł co Sędziwój Polonus". Nie ma racji ten, kto myśli, że zamiana metalu w złoto była celem samym w sobie. Sędziwój nie traktował tego poważnie, eksperyment służył mu do przykucia uwagi możnych i pozyskania funduszy na prawdziwe badania. Ale każdy kij ma dwa końce. Sędziwój chwalił się, że posiada kamień filozoficzny, co przysporzyło mu wiele sławy, a także wiele kłopotów. Kilkakrotnie napadli go nieznani sprawcy, a książę Wirtembergii Fryderyk I, gdy pomimo usilnych błagań (podobno na kolanach) nie uzyskał tajemnicy przemiany w złoto, wsadził Sędziwója w 1605 roku za kratki.

Michał Sędziwój nie był oszustem. W trakcie wieloletnich eksperymentów zawsze odrzucał niczym nieuzasadnione, pseudonaukowe spekulacje, którymi przepojona była tradycyjna alchemia. Za jedyne źródło wiedzy uznawał doświadczenie. I to właśnie pewne doświadczenie z doskonalenia materiałów wybuchowych prowadzone w pracowni u Mikołaja Wolskiego pod Częstochową okazało się przełomowe. Sędziwój podpalił w kolbie bryłę saletry. Azotan potasu, składnik saletry, podgrzany do temperatury 336 stopni Celsjusza dał… tlen. Alchemik, a może już chemik, nazwał go "pokarmem życia".

Pierwsze ustalenia o właściwościach saletry Sędziwój zawarł w swych słynnym dziele z 1604 roku "O kamieniu filozoficznym". W rozprawie "Nowe światło chemiczne" powtórzył, że saletra po obróbce zyskuje właściwości "soli naszej, która unosi się w morzu, oraz wody, która nie moczy rąk, bez której w świecie nic nie może się narodzić i powstać". Prace polskiego uczonego doczekały się wielu wydań i zostały przetłumaczone na język angielski, niemiecki, francuski i rosyjski. Dzięki nim w 1775 roku lat angielski przyrodnik i chemik Joseph Priestley, opierając się na zapiskach Polaka, otrzymał tlen ogrzewając tlenek rtęci. Dwa lata później francuski chemik Lavoisier, korzystając z prac Sędziwója, wyodrębnił substancję, którą nazwał oxygen - tlen. W sumie polski uczony był autorem 10 rozpraw i chociaż prace cieszyły się popularnością, pisane były w taki sposób, aby mógł zrozumieć je jedynie człowiek wtajemniczony w arkana alchemii. Hermetyczne pisma Sędziwója (lubił podpisywać je pseudonimami) czytał Izaak Newton i wielokrotnie przytaczał w swoich dziełach.

Zygmunt III Waza chcąc wykorzystać znajomość języków obcych Sędziwója powołał go do służby dyplomatycznej. Polak był także doradcą trzech kolejnych cesarzy z dynastii Habsburgów – Rudolfa II, Macieja i Ferdynanda II. U Rudolfa II, zwanego cesarzem alchemików, w obecności monarchy i najwyższych dostojników zaprezentował swój eksperyment. Do tygla włożył ołów i tzw. proszkiem Sethona zamienił go w sztabkę złota. Do tego celu najprawdopodobniej wykorzystał naczynie z podwójnym dnem, albo powlókł sztabkę złotą rtęcią. Zauroczony cesarz nadał polskiemu uczonemu tytuł dworzanina Rudolfa II. Z kolei na dworze Ferdynanda II zasłynął jako budowniczy kopalń rud i hut metali. W dowód wdzięczności władca podarował mu dwie wsie: Krawarze i Kąty oraz dom w Ołomuńcu.

Do końca życia alchemik pracował nad materiałami wybuchowymi. Rzeczpospolita była wówczas głównym eksporterem armat i prochu.

Michał Sędziwój zmarł w 1636 roku w otoczeniu kochającej rodziny.
http://ciekawe.onet.pl/historia/michal-sedziwoj-alchemik-i-uczony,2,4978018,artykul.html
Nikola Tesla
Niezwykli ludzie Nikola Tesla (Никола Тесла) urodził się 10 lipca 1856 ,opowieści głoszą, że dziwnym zrządzeniem losu właśnie to zjawisko nadało kształt jego późniejszemu życiu. Jako czwarte dziecko Milutina Tesli, kapłana ortodoksyjnego serbskiego kościoła i Any Kalinić nie poświęcano mu specjalnej uwagi aż do czasu przeprowadzki do Gospić’a w 1862, kiedy to młody Nikola rozpoczął edukację w Karlovac, którą ukończył w zaskakującym czasie lat trzech. W wieku 12 lat opanował na pamięć tablice logarytmiczne i zaczął konstruować swoje pierwsze silniki, które całkowicie różniły się od tych, jakie mógł zobaczyć w okolicy.

Tesla w 1875 r. zaczął studiować inżynierię energetyczną na Politechnice Austriackiej w Gratzu i wtedy zaczął zajmować się poważnie swoimi projektami wykorzystania źródeł alternatywnych do pozyskiwania energii.

Posiadając, odziedziczoną po matce, pamięć wzrokową, błyskawicznie opanował sześć języków, a jego wyliczenia “na oko” miały margines błędu jedną dziesiątą milimetra. W czasie studiów był prawdziwym tytanem pracy – potrafił przesiadywać nad książkami ponad 20 godzin dziennie, aby tylko skończyć rozważane zagadnienie. Tesla uznając, że przewyższył poziomem swych wykładowców zaniedbał studia i w roku 1878 musiał opuścić uczelnie, zrywając przy okazji relacje z rodziną.

6 czerwca 1884, Tesla dotarł do Nowego Jorku – miejsca, gdzie jak sam określał, poznają się na jego talencie. Posiadając rekomendację od managera z jego poprzedniej pracy, Charlesa Batchelora, Nikola udał się do największego wynalazcy tamtej epoki w USA – Thomasa Edisona. Niestety przedstawiając swoje futurystyczne projekty sprawił, że wynalazca poczuł się zagrożony i zerwał prędko współpracę z Teslą. Konflikt między nimi ciągnął się przez najbliższe lata angażując coraz więcej ludzi.

Edison posunął się aż do publicznego zafałszowywania eksperymentów z prądem przemiennym, aby tylko zdyskredytować swojego przeciwnika, na szczęście nie udało mu się przekonać wszystkich i dwa lata później Tesla otworzył swoją własną fabrykę. Można go było zobaczyć, przechadzającego się pośród promieni energetycznych lub siedzącego wśród błyskających urządzeń, o których nikt nie miał pojęcia. Wtedy opracował podstawy prądu przemiennego a także świetlówki i silnik elektryczny. Mark Seifer, biografista Tesli tak pisze o jednym z odkryć tego czasu: “Był pierwszą osobą, która naprawdę pokazała jak przekazywać bezprzewodową energię przez powietrze do lamp elektrycznych”.

W roku 1898 spłonęło jego laboratorium cofając go o tysiące godzin pracy, lecz dzięki swojej doskonałej pamięci przez następnych parę tygodni narysował od nowa wszystkie oryginalne koncepty i na dodatek – niektóre ulepszył. Jego umiejętność analizowania i naprawiania błędów, które w fazach projektu jeszcze się nie ukazywały rozwinęła się tak dalece, że potrafił już przewidywać pracę każdego podzespołu, który nawet nie został skonstruowany. Wiązało się to z zatarciem granicy pomiędzy dwoma światami – realnym i idei, które w umyśle Tesli nachodziły na siebie odseparowując go od społeczeństwa.

Przeprowadzka do Colorado Springs w roku 1899 pozwoliła mu na przeprowadzanie coraz groźniejszych eksperymentów z prądem o wysokim napięciu a także do… odbioru tajemniczych sygnałów.

Musimy pamiętać, że wyobraźnia ludzi tamtego okresu bywała bardzo bujna, lecz sam Tesla wielokrotnie powtarzał, w tym na konferencji zwołanej zaraz po wydarzeniu, że odebrał dziwne, powtarzające się sygnały z Wenus lub Marsa. Zapytany sarkastycznie przez reportera, czy odpowiedział na nie jakoś, Nikola odrzekł: “Niech pan zada to pytanie Marsjanom” i zakończył spotkanie.

Od tego momentu wiemy stosunkowo mało o działalności i wynalazkach naukowca – chociaż wiadomo o wybudowanej przez niego ogromnej wieży, nie zdajemy sobie sprawy do czego mogła być wykorzystywana. Jak głosi historia, Tesla potrafił dzięki niej tworzyć pioruny i wysyłać je do atmosfery – jego pomysły przestały być z założenia dobre dla ludzkości, jak w 1995 wykorzystywanie energii wodospadu Niagara, lecz stały się znacznie bardziej tajemnicze i groźne…

PROMIEŃ ŚMIERCI I ZABURZENIA LUDZKIEGO ORGANIZMU

W 1934 roku Tesla oświadczył, że w ciągu trzech miesięcy i przy pomocy 2 milionów dolarów jest w stanie zbudować niszczycielski promień śmierci, który może zniszczyć dowolne miejsce na ziemi. Wiemy, że gdy badania zaczęły dążyć w złą stronę zaprzestał kontynuowania eksperymentu i rozesłał części swojej pracy do czterech różnych mocarstw: Anglii, USA, Rosji oraz Kanady, które na kształt układanki z puzzli miały zmusić potęgi do zasiadania przy jednym stole i debatowania o poprawnym użytkowaniu tej broni. Ale czy Tesla sam nie skonstruował tej “zabawki”?

Katastrofa Tunguska, która miała miejsce w roku 1908 poprzedzona została wywiadem z odkrywcą, który pewien siebie oświadczał, że może zniszczyć dowolne miejsce na ziemi. Zbieg okoliczności, czy może zaplanowana próba? Inną zagadkową sprawą jest przekonanie tego samego naukowca o możliwości stworzenia bariery nad danym krajem, która ochroni go od wszelkich anomalii pogodowych a także wybuchów jądrowych. Innym aspektem jego prac jest kontrola nad ludzkim organizmem – teorie głoszą, że znalazł on częstotliwość zdolną unieszkodliwić miliony ludzi w przeciągu sekundy.

Największy geniusz w historii zmarł w swoim pokoju numer 3327 w hotelu New Yorker pomiędzy wieczorem 5 stycznia a popołudniem 8 stycznia 1943 roku w wieku 86 lat. Natychmiast po jego śmierci, rząd USA zarekwirował wszelkie konspekty należące do naukowca i obłożył je klauzulą ‘ściśle tajne’. Czy dowiemy się kiedyś, czego dotyczyły – nie wiadomo…

Podsumowując, prekursor internetu, wynalazca radia, transformatora Tesli oraz ponad 7 tys. innych projektów został zapomniany przez potomnych, którzy nawet nie zdają sobie sprawy z wagi jego odkryć i potencjału, który krył się w jego badaniach. Potrzeba nam ponownie przyjrzeć się jego badaniom z pozycji czasów obecnych i może wreszcie uda się zrealizować jego największe marzenie – Tesla chciał pobierać darmową energię z jonosfery i kontrolować zmiany w pogodzie…

CIEKAWOSTKI

- Jego nazwiskiem nazwana została jednostka indukcji magnetycznej w układzie SI.

- Jedną z misji Supermana w kreskówce o tym samym tytule było pokonanie Tesli, który pragnął zniszczyć świat za pomocą swojej armii robotów i promienia śmierci.

- Miał obsesję na punkcie włosów, nie pozwalał dotknąć własnych oraz brzydził się cudzych.

- Radio jest jego wynalazkiem, co potwierdził w 1943 roku Sąd Najwyższy USA pośmiertnie przyznając mu pierwszeństwo nad Gulielmo Marconim do zasadniczych patentów.

- Nikola był dobrym przyjacielem Marka Twaina, z którym jako jednym z nielicznych, dzielił się swoimi projektami.

- 4 lipca 1976 nadajniki w Ameryce odebrały przeraźliwie mocny sygnał, który pochodził z Sowieckiego nadajnika w Łotwie – stało się to dowodem na prowadzenie przez Rosjan zaawansowanych badań nad projektami Tesli.

“Teraźniejszość jest ich, przyszłość moja” – Nikola Tesla
Źródło:http://www.wiadomosci24.pl/
Opat Johannes Trithemius
Niezwykli ludzie
Johannes Trithemius urodził się w Trittenheim na Mosel ( jest to teraz niemieckim land ) 01 luty 1462. Zerwał się z rodziną prowadząc życia naukowca i studiując w Heidelbergu.
Johannes schronił się w benedyktyńskim opactwie Sponheim podczas burzy śnieżnej postanowił tam się zatrzymać Został tam 21 lat i stał się jego opatem. Jako opat Sponheim, Trithemius studiował, pisał i zgromadził pokaźną bibliotekę.
Kiedyś, w trakcie snu ukazała mu się świetlista postać nakazująca spisanie wielkiej księgi pt. "Steganografhia"
Tytuł książki ''Steganographia'' oznaczał z greckiego ''ukryte pismo''. Na pierwszy rzut oka był to system magii anielskiej, lecz w rzeczywistości był to raczej system kryptografii i kodowania wiadomości - a przynajmniej dwie pierwsze części książki. Były one napisane w tradycyjny sposób i wyjaśniały jak kodować wiadomości. Podawały też liczne przykłady. Jednak trzecia część była inna. Zawierała liczby i imiona różnych duchów i podawała sposoby na wywoływanie 28 duchów planetarnych, po cztery na każdą z siedmiu planet. Opis wysyłania wiadomości był bardzo szczegółowy: należało użyć atramentu z olejku różanego, narysować wizerunek wybranego ducha, narysować obraz osoby, która miała wiadomość otrzymać, zawinąć to wszystko razem w białe płótno, umieścic w pojemniku i ukryć. Z powodu takich opisów powszechnie wierzono, że księga ta zawiera sekrety przywoływania duchów, a uczeni uważali ją za najważniejszy przykład renesansowego grimoru czarnej magii. Sam Trithemius twierdził, że księga zawiera syntezę nauk. sztuki pamięci, magii, systemu uczenia się języków i metody wysyłania wiadomości bez symboli i bez pomocy posłańca. Reakcja na książkę była bardzo ostra - uważano dzieło za kabalistyczne i nekromanckie pismo zawierające niedozwolone formuły przywoływania demonów. Dopiero niedawno odkryto, że trzecia część książki to również tajny kod ukryty za imionami aniołów, duchów i znakami astrologicznymi. W tamtych czasach atakowano ją jednak jako książkę z demonicznymi inkantacjami i zakazaną sztukę okultystyczną. Sam autor zniszczył podobno niektóre partie książki, lecz mimo tego manuskrypt krążył po całej Europie, a jego teorie wywarły duży wpływ na rozwój okultyzmu. Trithemius nie zaprzeczał tym pogłoskom. Wszyscy wiedzieli o jego zainteresowaniu Kabałą i numerologią. Poza tym rzeczywiście napisał on kilka pism na temat magii i alchemii. Próbował opisać kilka metod przywoływania sił nadprzyrodzonych i z ich pomocą wpływać na świat zewnętrzny.
Krążyło mnóstwo plotek o magicznych zdolnościach Trithemiusa. Wierzono, że stosował on praktyki nekromanckie na życzenie Cesarza Maksymiliana I, aby przywołać jego zmarłą żonę Marię Burgundzką. Miał on także reputację alchemika, czemu nigdy nie zaprzeczył. Mówiono nawet, że środki finansowe przeznaczone na odnowienie opactwa pochodziły z udanej przemiany Kamienia Filozoficznego. Nic więc dziwnego, że jego postać zainspirowała popularność mitu o Fauście, powszechnie znanego w renesansowej Europie. Wśród jego pism był także Antpalus Maleficiorum Comprehensus, praca poświęcona czarownicom. Zawierała ona 44 metody wróżbiarskie i ciekawą bibliografię.

Źródło: Nieznany Świat 1/2011


Źródło : internet
Wolf Messing
Niezwykli ludzie
Wolf Messing był to polski i radziecki jasnowidz żydowskiego pochodzenia o zdolnościach telepatycznych. Jego sława w dziedzinie telepatii przyciągnęła zainteresowanie takich osób jak Einstein i Freud, nie bez powodu, bo Messing był osobistym jasnowidzem Stalina, jego tajną bronią.
Zanim jednak do tego doszło, przewiedział klęskę Hitlera oraz dzień zakończenia II Wojny Światowej. W 1937 roku w warszawskim teatrze Wolf powiedział coś, co potem zaważyło na całym jego życiu. Stwierdził publicznie, że Hitler złamie sobie kark, gdy zwróci sie na wschód. Do Berlina przybędą bowiem sowieckie czołgi i nastanie koniec brutalnego kanclerza, który jest zbyt pewny siebie. Ta wypowiedź, potraktowana jak proroctwo, została zacytowana w większości polskich gazet.
Gdy dwa lata później, pierwszego września, Niemcy przekroczyli granicę Polską, mało kto pamiętał tą niewaiarygodnie wówczas brzmiącą przepowiednię. Nie zapomniał jej jednak Adolf Hitler. Za głowę Messinga została wyznaczona nagroda w wysokości 200 tysięcy marek. Został aresztowany przez Gestapo, ale zdołał się uwolnić z więzienia hipnotyzując niemieckich strażników.
Uciekając od Niemców Wolf skrył sie w Moskwie, gdzie dawał dalej publiczne występy. Milicja ostrzegała go że jasnowidzowie nie są mile widziani w Rosji, ponieważ nie istnieje nic takiego jak jasnowidzenie. Rosja była krajem ateistów i sceptyków. Wolf jednak nic sobie z tego nie robił - dalej dawał pokazy i występy. No i pewnego dnia podczas pokazu telepatycznych zdolności wparowała milicja i go zwineli. Zawieźli go do samego Stalina, który zażądał by Wolf zademonstrował swoje umiejętności.
Po pokazaniu jakiejś tam sztuczki (i teraz zacytowane słowa samego Wolfa):
"Stalin powiedział że nie wydaje mu sie, aby ktokolwiek zdołał go oszukać i że nie wyjdę z Kremla bez podpisanej przez niego przepustki.... Zadzwonił do strażników i poinformował ich że nie wolno mnie wypuścić. Kazał też swojemu osobistemu sekretarzowi iść dziesięć kroków za mną. Wprowadziłem sie w stan najgłębszego transu jaki pamiętam. Kilka minut później wyszedłem na ulicę przed nosem strażnika który stał na baczność, wpatrując sie w okno gabinetu Stalina."

Po tym wydarzeniu Wolf zyskał respekt Stalina i od tej pory pracował dla niego.

Źródło informacji: "Nieznany Świat"nr2/2003

Źródło: internet
Raimondo di Sangro
Niezwykli ludzie
Raimondo di Sangro, Książe Sansevero (30 stycznia 1710 - 22 marca 1771), włoski szlachcic, wynalazca, żołnierz, pisarz i naukowiec.
Była to postać przez wiele osób uwielbiana, ale wielu także go nienawidziło, a dlatego, że był posądzany o uprawianie czarnej magii. Interesował się alchemią, ale znalezienie kamienia filozoficznego nie było jego obsesją ,jak to było widoczne u innych alchemików ówczesnych czasów.
Był człowiekiem wykształconym znającym kilkanaście języków co umożliwiało mu korespondencję z uczonymi z różnych krajów.
W czasach gdy był w wojskowej Akademii della Crusca spędzał bardzo dużo czasu w tamtejszych laboratoriach przeprowadzając tam tajemnicze eksperymenty. Wkrótce zasłynął z ciekawych na owe czasy wynalazków : nieprzemakalny materiał do parasoli, maszyną drukarską, eksperymentalne bronie.
Sukcesy zjednały mu potężnych nieprzyjaciół, a Benedykt XIV nałożył na niego klątwe co skazało go na samotność. Wkrótce Benedykt XIV zrozumiał swój błąd, ale Raimondo di Sangro usunął się w cień. Nikomu nie ufał i pozostawał w odosobnieniu.
Najbardziej szokującym w jego życiorysie faktem był eksperyment na ludziach dokonany razem z doktorem Giuseppe Salerno . W podziemiach jego pałacu znaleziono dwa szkielety z zachowanymi do dzisiaj naczyniami krwionośnymi. Mroczna legenda opowiada, że szaleni naukowcy rozpoczęli proces ich konserwacji, kiedy ludzie ciągle jeszcze żyli. Dzięki tym eksperymentom Raimondo chciał opracować metodę ożywienia ludzi po śmierci a tym samym zapewnić sobie i innym nieśmiertelność.

Poniżej zdjęcie Macchine Anatomiche - szkieletu z naczyniami krwionośnymi



Źródło : internet
Niezwykli ludzie
Rozpoczynam cykl artykułów na temat niezwykłych, tajemniczych ludzi, którzy w jakiś sposób zwrócili na siebie uwagę swoimi niezwykłymi zdolnościami, lub działalnością.
Oczywiście nie chciałbym tu poruszać aspektu "Świętości" w pojęciu Kościoła Katolickiego, bo takich ludzi Kościół "wyhodował" bardzo dużo.
Będę tutaj prezentował ludzi, których zdolności są zagadką dla nauki, oraz są najbardziej tajemniczymi postaciami w dziejach ludzkości.
W tym cyklu artykułów znajdą się słynni mistycy,założyciele religii, uzdrowiciele oraz prorocy. Prosiłbym także o pomoc w tworzeniu owej listy i przesyłanie newsów, które po zatwierdzeniu pojawią się w tym dziale.
Podam kilka nazwiska bardzo tajemniczych i ciekawych ludzi, np:
- Nostradamus, Saint Germain, Raimondo di Sangro, czy Jakub de Molay.
Witam na Portalu Zagadki Ludzkości
Portal powstał z inicjatywy kilku osób, które ciekawi wszystko co niepoznane i niezbadane do końca. Takich tematów i zagadnień jest bardzo dużo poczynając od początków świata, aż po kres ludzkości. Każdy dzień może nieść niespodziankę i coś, co można nazwać niezwykłym zdarzeniem, czy paranormalny. Sny wieszcze, wróżby, czy zwykłe przeczucia każdy z nas chociaż raz doświadczył. Racjonalny i sceptyczny umysł może zwątpić w chwili, gdy dotknie zdarzenia, którego nie można wyjaśnić, objąć umysłem, czy naukowo wytłumaczyć. Może pomyślicie, że to kolejny portal o tematyce rodem z Harry Pottera, ale nic bardziej mylnego. Zaprezentujemy tutaj zjawiska i osoby tajemnicze. Księgi, których istnienie jest bezsprzeczne i które zadziwiają po dziś dzień świat nauki.

Życzę Wszystkim zgłębienia jak najwięcej tajemnic i zapraszam do dyskusji na forum
Strona 3 z 3 < 1 2 3
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 
Ankieta
Czy wierzysz w duchy?

Nie, nie mogą wrócić i straszyć

Wierzę, że mogą straszyć

Nie ma duszy więc nie ma duchów

Nie interesuję mnie to

Jestem ateistą, nie wierzę w świat duchowy

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.
 
facebook
 
Copyright © 2006


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie